Anioł Śmierci – historia detaliczna

O potworze z oświęcimskiego obozu

Mengele. Anioł Śmierci z Auschwitz zdemaskowany” – to biograficzna pozycja od Johna Ware i Geralda Posnera, który starają się zgłębić naturę jednego z większych zbrodniarzy III Rzeszy. Skupiają się nie tylko na wątkach z jego życiorysu, ale też powołują się na opinie osób, które pracowały w jego otoczeniu, oraz relacje ocalałych więźniów. Wychodzą od pytania, co jest tak naprawdę przyczyną tego, że niepozorny uczeń medycyny staje się niekwestionowaną bestią o nieludzkich zamiarach. Stawiają również pytanie o człowieczeństwo, zasadność procesów norymberskich oraz, przede wszystkim, na podstawie dobrze zebranego materiału dowodowego, szukają odpowiedzi z pogranicza psychologii zbrodni – jak Mengele stał się katem.

Biografia Mengele, do czasów rozpoczęcia przez niego studiów nie wskazuje niczego, co mogłoby być zaczątkiem jego zachowań. Cichy, introwertyczny chłopak, może trochę zbyt gapowaty, ale uzdolniony w naukach przyrodniczych i muzyce już od najmłodszych lat. Najmłodszy z trzech synów – ukochany pupilek taty i mamy. Jego życie płynie sielankowo do czasów rozpoczęcia studiów medycznych, gdzie pierwszy raz, w połowie lat 30. XX wieku spotyka się z przedstawicielami ideologii nazistowskiej. Jej macki sięgają już wszędzie, a poglądów tego typu nie wstydzą się nawet wykładowcy Josefa. Na jednych zajęciach aspirujący medyk dowiaduje się, że aryjska rasa powinna eliminować i utylizować niepotrzebne jednostki, a nie je leczyć. Właśnie tu zaczyna się zło.

Eksperymenty zwane pracą

Mengele poświęcił się bez reszty pracami nad różnicami biologicznymi i uwarunkowaniami genetycznymi między poszczególnymi rasami. Pracując podczas II wojny światowej był wręcz opętany wizją wynalezienia sposobu na pozbycie się wszystkich ras, poza niemiecką. Kiedy trafia do obozu koncentracyjnego w Auschwitz ma praktycznie wolną rękę – nie jest przez nikogo pilnowany, sporadycznie wysyłane przez niego raporty są po prostu przyjmowane, w żaden sposób nie są sprawdzane. Bestialskie zachowania mają swoją kulminację właśnie w czasie pobytu w Oświęcimu – podczas pracy nad szczepionkami, przeszczepami, planowaniem ciąż bliźniaczych i eksperymentów z amputacją i przyszywaniem kończyn bez znieczulenia.

O czym autorzy nie zapominają, to bardzo ważny fakt, że Mengele nigdy nie odpowiedział za swoje zbrodnie. Mało tego, wiódł spokojne życie w ciepłym kraju i do końca życia był wspomagany finansowo przez osoby z Niemiec. Bardzo często po wojnie skarżył się na bóle mięśni i głowy, miewał złe humory i przejmował się, wręcz hipochondrycznie, stanem swojego organizmu. Człowiek, który zamordował setki tysięcy niewinnych ludzi nie mógł przejść do porządku dziennego mając lekki katar.

Książka zdjęcie utworzone przez freepik - pl.freepik.com